Telefrenia

Autor: Edward Redliński

Kmicic, główny bohater ma jedną przypadłość, a mianowicie porównuje ludzi do aktorów, nadaje im ich przydomki. Zakochuje się również w kobiecie, nazwanej przez niego Catherine Deneuve. Śledzi ją, wypatruje na przystankach, w pracy, posyła kwiaty. W końcu umawia się z nią...ale nie przychodzi, tchórzy. Książka opowiada też o ludzkich słabościach, nawykach, wręcz czasami chorobliwych. Kmicic uczęszcza do klubu, w którym ludzie rozmawiają o swoich uzależnieniach od telewizji, gazet, internetu, reklam i innych form medialnych, które pustoszą umysł i duszę współczesnego człowieka. Pisarz problem połączył z chorobą i dlatego powstał ów tytuł: „Telefrenia”.
Samo zakończenie jest zaskakujące. Kmicic wyjeżdża na wieś, do miejsca, z którego ongiś wyruszył do Warszawy. Wcześniej każdy napotkany przez niego człowiek nosił nazwisko którejś z gwiazd filmu lub estrady - teraz wśród swoich, rodziców i sąsiadów, już tak nie jest. Wydaje się, że życie wróciło do normy, a bohater zostanie ocalony. Nic z tego - odezwała się mania prześladowcza. Kmicic widzi szatana, najczęściej jako bestię wcieloną w psa. Rzecz kończy się groteskowym pojedynkiem z bestią, który błyskawicznie zostanie przekształcony w "klasyczny niuz": człowiek zagryzł psa. Doprawdy zaskakujące. Mętlik w głowie, ale interesujący.